8/01/2013

#1

 Początek nowego cyklu na blogu: strona została stworzona z zamiarem zgromadzenia różnych kobiecych rzeczy w jednym miejscu - po prostu musiał przyjść czas na kosmetyki!
 Dziś zaczynam krótką recenzją kultowych kosmetyków firmy 'The Body Shop'. W czym tkwi ich fenomen? Dlaczego tak wiele kobiet zachwyca się tymi produktami? Czemu nie potrafią znaleźć zamienników?
Dodam jeszcze, że kosmetyki testuję około 2 miesiące - myślę, że to dobry czas na obiektywną opinię.

Od kilku dobrych lat używam kultowego produktu do ust firmy 'Carmex', który spełnia wszystkie moje oczekiwania, więc do tego masła do ust podeszłam dość sceptycznie. Wszystko zmieniło się już po odkręceniu małego, naprawdę ładnego słoiczka - tak intensywny zapach, niechemiczny, jak prawdziwy grejpfrut. Zupełnie nie jak kosmetyk o zapachu 'czegoś', tylko jak sam świeży soczysty owoc. Zanim pierwszy raz go użyłam obiegłam wszystkich kobiecych domowników jarając się jak wariatka i dając wszystkim do 'obwąchania' :) Więc jeżeli chodzi o doznania zmysłowe: wygląd słoiczka jak najbardziej na tak, zapach na.. milion razy tak :)


 Balsamu do ust o takiej kosmicznej konsystencji jeszcze nie miałam :D Bardziej przypomina krem, a właściwie masło do ciała. Na plus czy minus? Bardzo przyjemne uczucie na ustach ALE moje masełko jest grejpfrutowe i barwi moje usta na blady pomarańcz :( Trzeba po prostu uważać żeby nie nałożyć za dużo, wtedy jest niemal niewidoczne. Chyba, że macie inny zapach masełka: coś z jakiś czerwonych owoców, wtedy może wyglądać całkiem ładnie :) Co do nawilżenia: nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów i to trochę mnie rozczarowało. Powoduje, że usta są gładkie i miękkie ale bez większego 'łał'. Zapomniałam dodać, że mimo gęstej konsystencji nie lepi się. Podsumowując: używanie tego masła to olbrzymia przyjemność aczkolwiek zawiodłam się trochę rezultatami jakie powinno ono przynosić :( Dla osób z suchymi ustami jakie sama posiadam może to być trochę za mało - dlatego przyznaję 3 gwiazdki. :)



 Kultowy produkt: masło do ciała.Wielkie oczekiwania i nadzieje. Oglądając niektóre vlogerki/blogerki już kilka dobrych lat pamiętam recenzje tych produktów, gdy były one jeszcze dostępne tylko w Anglii. Zawsze myślałam: Czym tu się zachwycać? - balsam jak balsam. Wtedy moje doświadczenia były jeszcze dosyć ubogie jeżeli chodzi o produkty kosmetyczne i różnice pomiędzy nimi.
Ale przechodząc do sedna: prawdziwe masło. Gęste, zbite ale łatwe do rozsmarowania! Super się wchłania. Wygląd: sama forma maseł, opakowanie - przepiękne ale jednak wygląd tych owocowych bardziej do mnie przemawia :) To które ja posiadam jest o zapachu perfum: delikatne, kobiece. Polecam latem kiedy po opalaniu mamy naprawdę przesuszoną skórę i również na zimę gdy domaga się sporego nawilżenia. Jedyne czego nie lubię to nie jestem  w stanie używać go na co dzień, chyba, że po kąpieli na noc gdyzżpozostawia przez chwilę lepką warstwę, która się wchłania ok. 15 minut a niestety w moim wypadku balsamowanie się jest jedną z ostatnich rzeczy jakie robię przed wyjściem :)


Ile gwiazdek? 5! Spełniło oczekiwania. Mega nawilża plus pięknie pachnie! Czego chcieć więcej?



Na koniec zdjęcia konsystencji na ręce:


I tak oto dobrnęliśmy do końca! Dodam jeszcze, że the body shop nie testuje swoich produktów na zwierzętach - cała idea firmy skupia się na życiu człowieka w zgodzie z naturą.
Zapraszam na ich facebook'a gdzie znajdziecie różne konkursy i promocje: KLIK .
Liczę na to iż zauważycie, że to moja prywatna opinia i zdanie a nie komercyjna reklama. Dajcie znać na jaki temat chciałybyście więcej informacji, na czym się skupić. Pozdrawiam serdecznie i do przeczytania! :)

1 komentarz:

  1. Wydaje mi się że puki co nie ma żadnych obiekcji co do opisu testowanych przez Ciebie produktów.
    Dość obszernie i konkretnie ;)
    Czekam na dalsze :)))

    OdpowiedzUsuń